niedziela, 23 marca 2014

13.

13. Stanley Rogers.


- To tu?

- Tu.

Kiedy przekroczyły próg mieszkania, zaniemówiły. Oczywiście, apartament znajdował się w bardzo dobrej okolicy, ale za tak niski czynsz nie spodziewały się, aż tak pięknego mieszkania. Musiały zgodnie przyznać, że Charlie doskonale się spisał.

- Jak on to załatwił za tak małą kasę? – Zapytała Sutton z zaciekawieniem rozglądając się dookoła. Z małego, jasnego korytarzyka przeszły do przestronnego salonu połączonego z kuchnią i jadalnią. Całe mieszkanie było utrzymane w bardzo jasnych, ciepłych kolorach, co obu paniom przypadło do gustu.

- Podobno zna właściciela tego mieszkania – odpowiedziała blondynka, wzruszając ramionami. – Fajnie tu, prawda?

- Fajnie? Cudownie – odpowiedziała Sutton, szeroko się uśmiechając. – Nie wierzę, że wreszcie wyprowadzam się od Liama! Nie żeby u niego było, aż tak źle, ale ciągły widok jego brudnych skarpet zaczynał mi się nudzić – dodała, po czym obie zaczęły się śmiać. Fakt, mieszkanie z facetem, który jej nienawidził miało swoje wady, ale też i zalety. Po pierwsze nie zawracał jej głowy, po drugie nie podrywał jej, a po trzecie to nawet na nią nie patrzył. Pewnie nawet nie zauważyłby gdyby przechadzała się obok niego nago.

- Jutro możemy przewieźć nasze rzeczy – oznajmiła Alaska, na co Sutton prychnęła.

- A dlaczego nie dziś? Przecież obie jesteśmy wolne, śmiało możemy zacząć się urządzać – powiedziała, szeroko się uśmiechając. Zależało jej strasznie, by jak najszybciej się przeprowadziły.

- Liam ma trening, nie ma, kto nam pomóc – odpowiedziała, wzruszając ramionami.

- Harry może…

- Nie! – Krzyknęła blondynka, gwałtownie odwracając się w stronę rozbawionej przyjaciółki. – Harry… On też na pewno jest zajęty, jak zawsze – poprawiła się.

- A ja wiem, że na pewno nie jest zajęty – zapewniła Sutton. – Poza tym jutro trzeba będzie przygotowywać się do imprezy, którą wymyśliła sobie twoja matka – przypomniała, głośno wzdychając. Miała nadzieję, że tym razem Liam zachowa się jak cywilizowany człowiek i nie będą się kłócić. Oczywiście, mieszkają razem i w sumie to chłopak nawet ją przeprosił, ale taki nieokrzesany orangutan jak on zawsze może czymś zaskoczyć.

- Więc przeprowadzimy się po bankiecie – mruknęła Alaska, poprawiając włosy. – Dwa dni w tą czy w tą nie robią różnicy – dodała, widząc zawiedzioną minę brunetki.

- Dla mnie robią – oznajmiła szybko Sutton, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. – Twój brat mnie nienawidzi i zapewne każdego dnia planuje moją śmierć – dodała. Alaska teatralnie przewróciła oczami, szeroko się uśmiechając.

- No wiesz, gdybym ja była na jego miejscu też pewnie bym za tobą nie przepadała – zaczęła, spoglądając na zdzwioną twarz panny Irwin. – W końcu ugryzłaś go w penisa, a to…

- O MÓJ BOŻE! – Wrzasnęła brunetka, oblewając się rumieńcem. Z niedowierzaniem wpatrywała się w rozbawioną siostrę Liama, która chyba już pogodziła się z tą całą sytuacją. – Nie mogę uwierzyć, że Liam ci o tym powiedział – warknęła, kręcąc głową.

- Właściwie to nie był Liam…

- Harry?!

- Niall – powiedziała szybko, po chwili wybuchając głośnym śmiechem. Sutton wpatrywała się w nią jak w wariatkę, czując, że zaraz wybuchnie. Jak Niall mógł komukolwiek o tym powiedzieć? Oczywiście to ona sama powiedziała, że ‘miała jakieś kontakty seksualne z Liam’em’, ale nie powiedziała, o co dokładnie chodziło! To miało zostać między nimi! Bo przecież, jeśli ktoś się o tym dowie, to będzie koniec jej dopiero, co rozpoczętej kariery modelki. Dopiero teraz zaczynała rozumieć jak musiał czuć się Liam, kiedy żył w obawie, że mogłaby w każdej chwili iść z całą historią do prasy.

- Zabiję go – warknęła, zupełnie zapominając o przeprowadzce. Teraz obmyślała plan pozbycia się blondyna.

- Spokojnie, spokojnie – zaśmiała się Al, przytrzymując brunetkę za ramiona. – Znasz przecież Nialla i wiesz, że on nie chciał mi tego powiedzieć, ale ma strasznie dużą gębę i łatwo z niego każdą informację wyciągnąć – dodała.

- Nienawidzę was – warknęła, wycierając mokre od potu czoło. Przez to wszystko, aż się zgrzała. – Ale wiesz, że Harry też nie potrafi trzymać języka za zębami – powiedziała nagle, chcąc się na przyjaciółce odegrać.

- Co masz na myśli?

- Pomyślmy… Pocałunek w windzie? Kłótnia w samochodzie? Pijacki telefon? – Wymieniała, patrząc na coraz bardziej przerażoną blondynkę. – Mam mówić dalej?

- Przecież to nie ja, to on – wymamrotała Alaska, do końca nie wiedząc, co na to powiedzieć. Była pewna, że Harry nigdy by o tym nikomu nie powiedział, bo się jej zwyczajnie wstydził, ale po tym, co teraz usłyszała, nie wiedziała, co powinna sobie o tym myśleć.

- Masz rację, to on do ciebie zadzwonił i to on cię pocałował, ale zapomniałaś o najważniejszym szczególe… Ty go kochasz – powiedziała Sutton, szeroko się uśmiechając. Blondynka przełknęła głośno ślinę, kręcąc głową.

- Nie prawda.

- Alaska proszę cię…

- Ale…

- Żadnego, ale, ja wiem, ok? Od pierwszego dnia, gdy cię poznałam, widziałam jak na niego patrzysz – oznajmiła. – I choć ostatnio sama sobie zaprzeczasz, to rumieniec, który pojawia się na twojej twarzy, kiedy słyszysz jego imię cię zdradza – dodała, mając nadzieję, że jakoś dotrze do przyjaciółki. Dobra na początku chciała się z niej pośmiać, ale szybko zdała sobie sprawę, że Harry i Al potrzebują jej pomocy. Nawet, jeśli jej nie chcą.

- Dobra, może coś do niego czułam…

- Czujesz – wtrąciła Sutton. – Nadal coś do niego czujesz i to coś zwykle nazywamy miłością.

- Dobra! Kocham go, zadowolona? – Warknęła, siadając na jasnej kanapie. – Szkoda tylko, że on widzi we mnie tylko młodszą siostrę Liama – mruknęła, chowając twarz w dłonie. Sutton szybko usiadła obok niej, obejmując ją ramieniem.

- Wiesz, mi się wydaje, że Harry sam do końca nie wie, co czuje – stwierdziła, zwracając tym na siebie uwagę Alaski. – Ostatnio coraz bardziej interesuje się twoim związkiem z Charliem – dodała. Alaska, słysząc imię blondyna, aż się wzdrygnęła. – A tak właściwie to, co cię łączy z tym chłopakiem?

- Nic.

- Nic?

- Nic – westchnęła. – Byliśmy na dwóch nieudanych randkach i to wszystko. Na początku nawet myślałam, że coś może z tego wyjść, ale chyba w genach mam zapisaną samotność. Od tygodnia z nim nie rozmawiałam.

- Dlaczego?

- Bo go unikam.

- A dlaczego go unikasz? – Zapytała, na co Alaska tylko wzruszyła ramionami. – Al, wiesz, że mi możesz powiedzieć. Stało się coś? Czy on ci coś zrobił?

- Tydzień temu, gdy byłam u niego… Chyba za dużo wypiłam, obudziłam się rano naga w jego łóżku i kompletnie nic nie pamiętam – załkała. Jeszcze nigdy nie czuła się tak bezradna, jak w chwili, gdy obudziła się obok blondyna. Nie miała pojęcia, co się stało, podobnie jak wtedy, gdy wzięła narkotyki.

- A Charlie pamiętał?

- Nie wiem – odpowiedziała, wycierając mokre od łez policzki. – Gdy go zapytałam, unikał odpowiedzi. Mieliśmy się spotkać tego samego dnia, po pracy, ale stchórzyłam.

- Al…

- Ja nie chcę wiedzieć, rozumiesz? Wolę żyć w nieświadomości – mruknęła.

- Mi się jednak wydaje, że… - Zaczęła Sutton, lecz przerwało jej pukanie do drzwi. Zdziwione dziewczyny, razem udały się otworzyć. Po chwili stał przed nimi starszy, głupio szczerzący się mężczyzna z iście pedofilskim wyrazem twarzy.

- W czym możemy pomóc? – Ciszę przerwała Alaska, wpatrując się w ich gościa.

- Przyszedłem się przedstawić – oznajmił, uśmiechając się. – Stanley Rogers, ale proszę mówić mi Stan – przedstawił się, ściskając ich dłonie.

- Alaska Payne, a to Sutton Irwin – przedstawiła je blondynka.

 - Jestem właścicielem tego mieszkania, a zarazem waszym najbliższym sąsiadem – wyjaśnił, pokazując im dokumenty, na co obie kobiety zgodnie pokiwały głowami na znak zrozumienia. – Charlie przekazał paniom umowę, prawda?

- Tak, tak – potwierdziła Alaska. – Właściwie to mam ją przy sobie, jeśli chciałby pan…

- Byłbym wdzięczny, dziękuję – odpowiedział. Po chwili blondynka zniknęła w poszukiwaniu swojej torebki.

- Może pan wejdzie? – Zaproponowała Sutton, uśmiechając się. – Przecież nie będziemy tak w progu stać.

- Nie, nie dziękuję – odpowiedział. – Śpieszę się, ale dziękuję za zaproszenie. Poza tym teraz będziemy się często widywać, prawda?

- Oczywiście – uśmiechnęła się.

- Wspaniale. Takiego pięknego widoku nigdy za wiele – powiedział, lustrując ją wzrokiem od stóp do głów. Dzięki Bogu Alaska przyszła z umową, bo zaczynało robić się dziwnie.

- Dziękuję za umowę i do zobaczenia – mężczyzna pożegnał się, kierując się w stronę windy.

- Dziwny facet – mruknęła Alaska, wpatrując się w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał. Sutton się z nią zgodziła i w duchu czuła, że ten facet to same problemy.


---


- Proszę, tu masz rozkład dnia – Harry wziął kartkę, głośno wzdychając. Oczywiście, był wdzięczny Karen, że załatwiała mu tak dużo kontraktów reklamowych, ale czasem miał ochotę to wszystko rzucić i wyjechać jak najdalej stąd. – Tylko się nie spóźnij – pogroziła mu druga z asystentek matki Liama, po czym udała się w kierunku biura szefowej. Brunet miał już wychodzić, kiedy usłyszał za sobą tak bardzo znienawidzony głos.

- Dawno się nie widzieliśmy – stwierdził Charlie, stając przed Harrym. – Co słychać?

- A co cię to obchodzi? – Warknął Styles, próbując go wyminąć. Blondyn jednak zagrodził mu drogę, głupkowato się uśmiechając. – Czego chcesz? – Zapytał Harry, po woli tracąc cierpliwość.

- Chciałem ci tylko opowiedzieć jak dobra w łóżku jest Alaska, bo ostatnio zauważyłem, że ciągle za nią latasz, ale szans na przelecenie jej raczej nie masz – powiedział.

- Coś ty powiedział?

- Że nasza szara myszka to tak naprawdę niezła suka, która potrafi zaszaleć w łóżku – powiedział, ani na chwilę nie spuszczając wzroku ze wściekłego Styles’a. Właściwie to Charlie sam nie wiedział, co chciał tym osiągnąć, ale Harry od zawsze go wkurzał, więc należała mu się nauczka.

- Nie nazywaj jej tak – warknął brunet, przygwożdżając Webera do ściany. – Bo obiecuję, że cię zabiję.

- A jednak coś do niej czujesz – zaśmiał się blondyn, próbując wydostać się z uścisku Harry’ego. – Ale za późno, jest moja.

- Ty skurwielu…

- Harry! – Przerwał mu głos Karen. Kobieta była wyraźnie przerażona, widząc zaistniałą sytuację. Harry puścił Charlie’go, który z impetem opadł na podłogę. Głupi uśmieszek jednak nadal gościł na jego buzi. – Co tu się do cholery dzieje?

- To on mnie zaatakował – zawołał Charlie, podnosząc się z podłogi. Harry nawet nie protestował, tylko zmierzył blondyna mało przyjaznym spojrzeniem.

- Nie wiem, co tu się wydarzyło, ale mam nadzieję, że to nigdy więcej się nie powtórzy – warknęła blondynka. – Inaczej obaj stracicie pracę – dodała, wracając do swojego biura. Harry, nie patrząc na blondyna, szybkim krokiem skierował się w stronę wyjścia. Niestety dziś widocznie nie miał szczęścia.

- A ty tu, czego? – Warknął, wpatrując się w bruneta.

- Harry Styles we własnej osobie – prychnął mężczyzna, ledwo trzymając się na nogach. Kiedy tylko otworzył usta, Harry poczuł woń alkoholu. – Szukam Sutton – powiedział po chwili John, próbując ominąć Styles’a, żeby dostać się do firmy. Ten jednak zagrodził mu drogę, kręcąc głową.

- Nie wiem gdzie jest Sutton, od dawna jej nie widziałem – skłamał, mając nadzieję, że JJ postanowi odejść.

- Ten bokser od siedmiu boleści ją zabrał – warknął, na co Harry przewrócił oczami. – A ja muszę się z nią zobaczyć! Wiem, że tu jest!

- Nie ma jej, rozumiesz? I będzie lepiej jak ty też stąd sobie pójdziesz, bo inaczej wezwę policję – warknął.

- Ale ja muszę z nią porozmawiać!

- Nie obchodzi mnie to, tu jej nie ma!

---

Obserwujący wszystko z boku Charlie, postanowił porozmawiać z John’em po tym jak Harry zostawił go samego. Słyszał ich rozmowę, a więcej informacji na temat Sutton zawsze może mu się przydać. W duchu miał nadzieję, że brunetka miała jakąś mroczną tajemnicę i dzięki niej będzie mógł ją szantażować, żeby zostawiła Alaskę samą.

- Hej, czekaj – zawołał za chwiejącym się JJ’em. – Słyszałem, że szukasz Sutton.

- Wiesz, gdzie jest moja Sutton? – Zapytał z nadzieją John, wpatrując się w blondyna.

- Wiem, gdzie już niedługo zamieszka – odpowiedział. – Ale w zamian musisz mi trochę o niej powiedzieć – dodał.

- Dlaczego?

- Chcesz żeby do ciebie wróciła? – Zapytał, na co JJ przytaknął. – Jedynym sposobem żeby ją stąd wyrzucili jest udowodnienie, że  ma coś na sumieniu.

- A-ale ona nic nie zrobiła – mruknął John, nie do końca rozumiejąc, o co blondynowi chodziło. Zmęczony, oparł się o ścianę budynku, wpatrując się w niego.

- Na pewno jest coś, co może mi pomóc – zaśmiał się Charlie. – No, pomyśl! Jeśli teraz mi coś powiesz, a ja przekaże to Karen to ona wyrzuci stąd Sutton, która nie będzie miała wyjścia i wróci do ciebie!

- Tyle, że ona naprawdę nic nie zrobiła! Poza pracą w klubie, to tak naprawdę…

- Czekaj, czekaj – przerwał mu Charlie, delikatnie się uśmiechając. – W jakim klubie?

- Ze striptizem – odpowiedział JJ, wzruszając ramionami. Pijany mężczyzna nawet nie domyślał się, jaką głupotę zrobił, mówiąc Charlie’mu o wcześniejszym zajęciu swojej przyjaciółki.

- Sutton była striptizerką? – Zaśmiał się blondyn, w głowie już obmyślając plan, w jaki sposób może pozbyć się Sutton. Praktycznie już kierował się do biura swojej szefowej, żeby jej o wszystkim powiedzieć, ale w ostatniej chwili stwierdził, że to jeszcze nie czas. Uderzy, kiedy to wszystkich najbardziej zaboli.

_____________________________________
Nie wiem jak, ale udało mi się ten rozdział skończyć no i jest :) Dziś sporo o Alasce i Sutton, no i pojawił się też Harry! Poza tym chciałam dodać, ten rozdział dziś, bo nie mogę doczekać się kiedy przeczytacie następny, który jest już zaplanowany... Bo w następnym rozdziale się sporooooo dzieje xD

Do następnego;*

Czytasz = komentujesz!

10 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaa! Ten rozdział jest taaaaaaaaki genialny!
    "(...)taki nieokrzesany orangutan jak on zawsze może czymś zaskoczyć." aka najlepszy tekst ever. Boże, myślałam, że się poleję ze śmiechu, jak to przeczytałam! Jak Ty to dziewczyno wymyślasz? Jak?! XD
    Widzę, że znajomość Alaski i Sutton to już powoli można nazywać przyjaźnią i strasznie mnie to cieszy. :D
    Ugh, wspominałam już, że nienawidzę Charliego? Huh, pewnie tak. To teraz możesz sobie wyobrazić jak bardzo przeklinam go w swoich myślach. Uwierz, że wesoło to by mu nie było, hah.
    Uch, jaka szkoda, że Harry mu nie przywalił. Ta Karen to ma wyczucie. ;/ Gdyby wiedziała, o czym ten frajer mówił to sama by pewnie zachęcała Harry'ego do spuszczenia mu łomotu.
    JJ! Idioto! Jak zwykle coś zjebałeś. Najpierw chciałeś ją zgwałcić, później udusić, a teraz to już w ogóle gratuluje, patafianie. -,-'

    Tak btw. JESTEM PIERWSZA.
    + 13453212345 DO FEJMU, HAHAHA. XD

    Czekam na następny. *-*
    Pozdrawiam,
    K. x

    i-will-never-forget-you-baby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka jestem tu nowa :)) trafiłam na ten blog w sondzie xd jejku sietnh jest a charliego nie lubiłam od poczatku -.- jejku jak bum chciała zeby liam sie w sutton zakochal! I niechce zebu stacila prace :(( mam nadzieje ze na tym przyjęciu liam zobaczy jaka jest piękna i ja np fo tańca zaprosi *.* było by cudownie !! Dawaj szybko nn bi juz sie doczekac nie moge :** xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział , zresztą jak każdy twój:)
    Oo...widzę nowy szablon! Super , uwielbiam Leę i uważam że bardzo pasuje do Liama:D
    Od początku nie lubiłam Charliego.On , jak i Stan to wcielone złoooo!
    Zastanawiam się nad tym o co takiego im chodzi? Bo rozumiem że ma to związek z rodziną Charliego?
    Pozdrawiam♥

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko... Jak ja nienawidzę Charliego! Niech on odwali się od Alaski, tak samo jak Stan! Grr... Hazza taki słodki <3 Już czuć na kilometr, że Al i Hazz będą razem :3 Arghh... dlaczego Karen przerwała Harremu? Pobiłby tego lapsa i byłby spokój. JJ taki sam kretyn... Mam nadzieję, że następny rozdział będzie jak najszybciej! Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  5. Ulalala..... ale sie porobilo ;) szkoda ze nie bylo Liama xS ogolnie rozdzial genialny ;D czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Weźcie mnie trzymajcie bo zabije Charliego! Co za idiota! szkoda że Harry mu nie przywalił!

    Czkeam na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział. Ten JJ to powinien już NIGDY nie ruszać alkoholu!!! A Charliego to chyba zabiję, jak ja go nienawidzę wrrrr!!!
    Ps. Czekam na nexta. :D <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaa już nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu !! Kiedy bedzie nastepny ? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Lol! Ale ten Charlie mnie wkur****! Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń