czwartek, 12 czerwca 2014

20 - cz.2.

20 (2). Zdjęcia.


Siedziała przy stole, czoło opierając o jego blat. Nadal nie mogła uwierzyć w to, co wydarzyło się prawie pięć godzin temu. To, co usłyszała od swojego przyjaciela było najgorszą rzeczą, jaką kiedykolwiek ktoś jej powiedział. Ciągle w głowie słyszała jego słowa, kiedy wyznawał jej tą straszną tajemnicę. Nie żałowała, że powiedziała o wszystkim Liam’owi, ale jego wybuch dosłownie rozrywał jej serce. Pewnie nadal siedział na komisariacie razem z matką Katy i przyjaciółmi. Sutton nie chciała tam jechać, powiedziała wszystko na miejscu. Miała dosyć, jedyne czego pragnęła to odpoczynku. Nawet nie zauważyła, kiedy ponownie zaczęła płakać, przypominając sobie całą sytuację.

- Co robi tu ten palant i co właściwie się tu stało?

Wydała z siebie żałosny szloch, wprawiając Liama w osłupienie. Czyżby ten dupek znowu chciał ją skrzywdzić? Brunet był wręcz pewny, że po tym jak potraktował Johna ostatnim razem, ten już nigdy nie zbliży się do Sutton. Najwidoczniej się mylił.

- Co tu się dzieje? – Obok nich pojawiła się trójka jego przyjaciół, wraz z Karen, Alaską, Nicole i matką Katy. Wszyscy byli wyraźnie bardzo przejęci widokiem roztrzęsionej Sutton. – Liam!

- Nie mam pojęcia – warknął, zniżając się do poziomu brunetki, która nadal siedziała na ziemi. – Sutton – powiedział cicho, delikatnie chwytając ją za ręce. Spojrzała na niego, co chwila wypowiadając ciche ‘przepraszam’. Nie rozumiał, o co chodziło. Spojrzał na swoją siostrę, która z przytaknięciem podeszła do Sutton i pomogła jej się podnieść. On tymczasem odwrócił się w stronę JJ’a. Złapał go za kołnierz koszuli, podnosząc na równe nogi.

- Co jej zrobiłeś? – Warknął, coraz mocniej zaciskając pięści na jego koszuli. Ten tylko pokręcił głową, próbując się wyrwać. Na marne. – CO JEJ DO CHOLERY JASNEJ ZNOWU ZROBIŁEŚ? – Wrzasnął, zupełnie zapominając, w jakim miejscu się znajdował. Ale kiedy chodziło o Sutton i jej bezpieczeństwo, nic nie miało dla niego większego znaczenia.

- Liam! Opanuj się – poprosiła Karen, odciągając wściekłego syna od nadal płaczącego bruneta. – Jestem pewna, że Sutton nam wszystko wyjaśni – dodała, spoglądając na swoją pracownicę. Sutton wtulona była w Alaskę, mając nadzieję, że John sam się do wszystkiego przyzna i, że ona nie będzie osobą, która powie o wszystkim Liam’owi.

- Sutton – tym razem odezwał się Harry, kładąc rękę na jej ramieniu. – Powiesz nam, co tu się stało? – Zapytał łagodnie, na co ona nieznacznie pokiwała głową. Nie mogła pozwolić, żeby John kolejny raz ukrył całą prawdę. – Wszystko będzie dobrze, ok? Jesteśmy tu z tobą – dodał, kiedy odwróciła się w ich stronę. Cały makijaż spływał jej po policzkach, ale teraz miała to gdzieś. Jej wzrok skupił się na Liamie, który również się w nią wpatrywał. Wiedziała, że to co zaraz mu powie będzie dla niego szokiem.

- John… On… - Zaczęła się jąkać, nie wiedząc jak to wszystkim oznajmić. Unikała też wzroku Johna, który bezgłośnie błagał ją, aby nic nie mówiła. – On…

- Zrobił ci coś? – Zapytał cicho Liam, robiąc krok w jej stronę. Pokręciła przecząco głową, nerwowo bawiąc się końcówkami włosów. Nadal nie potrafiła powstrzymać łez, ale chyba nikt nie powinien się jej dziwić. Ukradkiem spojrzała na przejętą matkę Katy, która tak jak reszta czekała na wyjaśnienia. Pewnie była wściekła za to, że ktoś przerwał tak ważną dla niej rocznicę. – Sutton?

- John powiedział mi, że… - Zaczęła, biorąc głęboki wdech. – To on…

- Sutton, błagam cię – przerwał jej John. – Błagam cię nie mów im, proszę – załkał, podnosząc się z ziemi. Chciał do niej podejść, ale drogę zagrodził mu Liam. – Sutton! Błagam cię! – Poprosił kolejny raz, dłonie składając jak do modlitwy. – Proszę…

- Wezwijcie policję – powiedziała nagle Sutton, nie mogąc dłużej patrzeć na byłego przyjaciela. Jak on mógł ją o coś takiego prosić? Katy też go prosiła, ale jego to nie obchodziło. Przez pięć lat ukrywał tak straszną prawdę i czas najwyższy, aby wszyscy się o tym dowiedzieli. – Wezwijcie policję – powtórzyła głośniej.

- Nie zrobisz tego – warknął nagle JJ, zachowując się przy tym jakby był zupełnie innym człowiekiem. Przecież jeszcze przed chwilą był kompletnie załamany, a Sutton miała nawet wrażenie, że żałował tego, co zrobił. Teraz jednak patrzył na nią z mordem w oczach, co ją przerażało. – Ty suko! – Wrzasnął, jakimś cudem wymijając Liama. Kiedy już się zamachnął, stojąca obok Sutton Alaska odepchnęła dziewczynę i sama przyjęła cios. Wszyscy zamarli i tylko trzeźwo myślący Harry rzucił się w stronę Johna, lecz w ostatniej chwili zatrzymał go Liam.

- Wszystko w porządku? – Zapytał Styles, wyrywając się przyjacielowi, po czym podszedł do Al. Dziewczyna miała mocno zaczerwieniony policzek, ale poza tym czuła się dobrze. Harry po obejrzeniu jej z każdej strony, mocno ją do siebie przytulił, całując ją w czubek głowy. Nie obchodziły go spojrzenia przyjaciół, ani Karen, która była całkowicie zagubiona.

- Co się tu dzieje? – Wyrwało się Vicky, która stała u boku Louisa. Jej chłopak tylko wzruszył ramionami, nadal wpatrując się w przytulonych do siebie przyjaciół. Tego się nie spodziewał.

- Harry chciał zabawić się w rambo – mruknął cicho, na co blondynka zachichotała. Nawet w takiej chwili Lou nie potrafił zachować powagi.

- Policja zaraz tu będzie – nagle odezwał się Niall, który dotąd stał z boku wszystko obserwując. Sutton mimowolnie uśmiechnęła się w jego stronę, dziękując mu. Wykonał to, o co prosiła, nie znając nawet powodu. Uwielbiała tego chłopaka. – Tylko nadal nie wiemy, dlaczego kazałaś ją wezwać? – Zauważył. 

- To co przed chwilą zrobił nie jest wystarczające? – Oburzyła się Karen. Liam głośno westchnął, ponownie swoje słowa kierując w stronę Sutton.

- Powiesz nam w końcu co się stało?

- Wiem, kto potrącił Katy – powiedziała cicho, po dłuższej chwili ciszy. – John. To John zabił Katy – dodała. Kolejne wydarzenia były tylko zamazanym obrazem. Wszystko wydarzyło się tak szybko. Liam rzucający się na Johna, Louis i Niall, którzy go odciągali, pani Palmer, która również spoliczkowała Johna, no i policja, która zaraz po pojawieniu się zakuła go w kajdanki. Po tym wszystkim Niall odwiózł ją do mieszkania, a sam wrócił na komisariat gdzie byli pozostali.

Z letargu wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi. Podniosła się na równe nogi, kierując się w stronę korytarza. Na swojej drodze napotkała Alaskę, która właśnie ściągała buty. Blondynka spojrzała na współlokatorkę, delikatnie się uśmiechając.

- I? – Zapytała zniecierpliwiona brunetka, wyczekując na odpowiedź.

- Przyznał się do wszystkiego i teraz jest w areszcie – oznajmiła, na co Sutton odetchnęła z ulgą. Skoro John się przyznał, ona nie będzie musiała niczego tłumaczyć. – Rozprawa odbędzie się za miesiąc – dodała Alaska, znikając w kuchni.

- Jak czuje się Liam? – Zapytała brunetka, podążając za przyjaciółką. Ta tylko wzruszyła ramionami, siadając na krześle. – Co to ma znaczyć?

- Pojechał do domu – odpowiedziała.

- Sam?

- Z Nikki – dodała. Oczywiście, Sutton wolałaby, aby ktoś innym z nim pojechał, ale lepsza Nicole niż nikt. Lepiej, żeby Payne nie był w takiej chwili sam. – Wiesz, mimo wszystko wiem, że mu ulżyło – powiedziała nagle Alaska.

- Co?

- Brak sprawcy był głównym powodem, dla którego Liam nie potrafił zamknąć tego rozdziału w swoim życiu – zaczęła. – Za wszelką cenę chciał znaleźć osobę odpowiedzialną za śmierć Katy i nareszcie tak się stało. W końcu mój brat będzie mógł zasnąć spokojnie – dodała, uśmiechając się.

- Tak myślisz?

- Tak – przyznała. – I nawet nie wiesz jak bardzo się z tego powodu cieszę. Nawet mi ulżyło, bo w końcu ten morderca zgnije w więzieniu – dodała, mimowolnie dotykając nadal czerwonego policzka. Sutton lekko się uśmiechnęła, również czując ulgę. Pomogła Liam’owi, a to było najważniejsze.

- Myślisz, że Liam zdenerwowałby się gdybym, kto teraz odwiedziła? – Zapytała nagle, na co zdziwiona Alaska wzruszyła ramionami. – No, bo wiesz w końcu jest z Nicole i…

- Nicole tylko go podwiozła – przerwała jej. – Dzwonił do mnie – wyjaśniła.

- Oh – mruknęła cicho Sutton, siadając obok blondynki. – Czyli lepiej, żebym go nie odwiedzała?

- Myślę, że akurat twoje odwiedziny mu pomogą – zaśmiała się Alaska, biorąc łyk wody. – Zaczniecie się kłócić jak zawsze i Liam kompletnie zapomni o dzisiejszych wydarzeniach – dodała.

- Śmieszne – burknęła brunetka.

- Taka prawda.

- Taa. A co u Harry’ego?

- Słucham?

- Dzisiaj się popisał, prawda? – Zapytała Sutton, szeroko się uśmiechając. Blondynka tylko prychnęła, wychodząc z kuchni.

- Idę spać, dobranoc.

Sutton zaczęła się głupio śmiać, ale mimo wszystko uważała, że to co zrobił dziś Harry było strasznie słodkie. Wiedziała, że Al też tak uważała, to było widać. Sutton naprawdę miała nadzieję, że któreś z nich w końcu się odważy i wyzna tej drugiej osobie miłość, bo przecież to, że się kochają widać było gołym okiem. Nagle po całym mieszkaniu rozeszło się głośne pukanie do drzwi. Niechętnie podniosła się z miejsca, swoje kroki kierując w stronę korytarza.

- Harry? – Powiedziała zdziwiona, wpatrując się w przyjaciela. Ten tylko się uśmiechnął, wpraszając się do środka. – Co ty tu robisz? Stało się coś?

- Nie – odpowiedział szybko. – Alaska u siebie? – Zapytał, a jego uśmiech zrobił się jeszcze większy. Sutton zaśmiała się, przytakując. Bez zbędnych słów, chłopak ruszył w stronę sypialni blondynki. Widząc to, coś w Sutton pękło i szybko założyła buty, po czym wezwała taksówkę. Musiała zobaczyć się z Liam’em. Musiała mu o wszystkim powiedzieć, szczególnie po tym, co się wydarzyło.


Stojąc przed drzwiami jego mieszkania, czuła, że serce zaraz wyskoczy jej z piersi. Jeszcze nigdy wcześniej nie była tak zdenerwowana jak teraz. W dłoniach mocno ściskała zdjęcia USG, które otrzymała wczoraj podczas wizyty u ginekologa. Mimo ogromnych wątpliwości w końcu zdecydowała się zapukać, czekając aż Liam jej otworzy. Po kilku minutach nadal nic się nie działo, więc zrezygnowana zaczynała już odchodzić.

- Sutton? – Odwróciła się na pięcie. – Co ty tu robisz? – Zapytał, przecierając oczy. Najpierw myślała, że po prostu go obudziła, ale po krótkim przyjrzeniu się, zrozumiała, że płakał. Przełknęła ślinę, delikatnie się uśmiechając.

- Chciałam upewnić się, że wszystko w porządku – powiedziała, chowając zdjęcia do tylnej kieszeni spodni.

- Oh – mruknął, szerzej otwierając drzwi. – Wejdziesz? – Zapytał, na co ona przytaknęła. Po chwili dziewczyna już była w salonie, który tak dobrze znała. Na stoliku zauważyła album i pełno zdjęć Katy. Liam, zauważając to, szybko schował wszystko do szuflady. – Przepraszam za bałagan – mruknął, wskazując na kanapę, aby usiadła. – Napijesz się czegoś?

- Nie, dziękuję – odpowiedziała. – Przepraszam, że dowiedziałeś się tego w taki sposób – powiedziała nagle. Brunet uśmiechnął się, kręcąc głową.

- Nie masz za co mnie przepraszać – powiedział. – To ja chciałem ci podziękować – dodał. – Gdyby nie ty to pewnie nadal nie wiedzielibyśmy, co tak naprawdę się wydarzyło. Pani Palmer również kazała ci podziękować, nawet nie wyobrażasz sobie, jaka była szczęśliwa, że w końcu dowiedziała się prawdy.

- Cieszę się, że mogłam pomóc – powiedziała cicho. – Alaska powiedziała, że John się do wszystkiego przyznał.

- Tak – przytaknął. – Powiedział wszystko, minuta po minucie – mruknął, wpatrując się w sufit. Dziewczyna westchnęła, bo dotarło do niej, że Liam musiał dowiedzieć się o tym, że Katy żyła, a John zostawił ją samą, nie pomagając jej. – Nawet nie mogę wyobrazić sobie jak ona się wtedy czuła – mruknął, załamującym się głosem. Sutton podniosła się ze swojego miejsca, aby usiąść zaraz obok chłopaka. Położyła swoją dłoń na jego, co sprawiło, że teraz wpatrywał się w nią.

- Nie myśl o tym – powiedziała cicho. – Jestem pewna, że Katy nie chciałaby abyś się tym zamartwiał. Najważniejsze, że już wiadomo, kto był sprawcą wypadku, prawda? Osoba odpowiedzialna za jej śmierć nareszcie zostanie ukarana – dodała. Liam przytaknął, odpowiadając jej uśmiechem. Przymknął powieki, opierając głowę o oparcie kanapy. Tym razem to on uścisnął dłoń brunetki, splatając ich palce. Po tak długim dniu wreszcie mógł się zrelaksować. I to dzięki jej obecności.

- Dziękuję, że tu jesteś – wyszeptał. – To naprawdę dużo dla mnie znaczy.

- Zawsze będę przy tobie – wyrwało się jej. Liam tylko się zaśmiał, lecz jej do śmiechu nie było. Słowa Liama sprawiły, że kompletnie zapomniała o ich umowie. Przecież mieli o sobie zapomnieć i więcej się nie spotykać, a tymczasem ona wyobraża sobie nie wiadomo co.

- Zrobię ci herbatę – powiedziała nagle zrywając się ze swojego miejsca. Szybkim krokiem udała się do kuchni, aby trochę ochłonąć. Dosłownie sekundę po niej w kuchni również pojawił się Liam, w dłoni trzymając zdjęcia.

- Sutton – zaczął, uważnie się jej przyglądając. – Co to jest?

Przerażona, sięgnęła do tylnej kieszeni. Oczywiście, zdjęcia nie mogły tam być, skoro Liam właśnie trzymał je w ręce, ale miała nadzieję, że sobie to tylko wyobrażała. Nic z tego. To działo się naprawdę.

- Sutton?

- Zdjęcia – powiedziała cicho. – Zdjęcia USG.

- Co?

- Moje zdjęcia USG – pisnęła. Po chwili wzięła głęboki wdech i postanowiła, że zakończy tę szopkę. Liam musiał dowiedzieć się prawdy i widocznie to był właśnie ten moment. – Właśnie patrzysz na nasze dziecko.

_________________________________________
Hmm... I co sądzicie? Tak, Liam wie. Jak zareaguje? KTO GO TAM WIE :P <ehem ja> 

Powoli zbliżamy się do końca pierwszej części opowiadania :) Tak, postanowiłam, że będzie kontynuacja... :P Taa też się zastanawiam po co xD

Zapraszam na Fearless Shadows (również o 1D, ale tym razem są oni w gangu. Temat trochę oklepany, ale myślę, że uda mi się zrobić z tego coś ciekawego a przynajmniej mam taką nadzieję) :) Jest już drugi rozdział, bo od dawna był gotowy :D

Do następnego;*


Czytasz = komentujesz!

PS: Jeśli są jakieś straszne błędy lub literówki wybaczcie mi! Może to żadna wymówka, ale jest już po 1 więc... :) 

11 komentarzy:

  1. OMG!
    Meeggaa!
    Boże żeby się ucieszył!
    Proszę szybciutko następny!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. wooow nareszcie mu powiedziała czekam na jego reakcję coś mi się zdaje że skakać ze szczęścia to on nie będzie. Zachowa się jak mężczyzna albo uciekanie jak tchórz. Mam nadzieje że jednak Liam pomoże Sutton i wyzna jej miłość <37
    @Only_1Dreams

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurwaaa ahhaha w końcu <3 nie lubię jakoś Sutton ale Harry, Alaska, Liaś cudowni <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, wow wow wow!
    Dużo się dzieje, bardzo dużo. Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. wow ... ten blog jest świetny . czekam na naxt:-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak sie ciesze, ze jest nowy rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak tak <3 I teraz wszyscy będą razem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział świetny, ale tak mnie boli, że w takim momencie :(( Ciekawa jestem reakcji Liam'a mam nadzieje, że nie bd tak zła jak myślę. Powodzenia przy pisaniu i błagam dodaj jak najszybciej.
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej! Szukasz zwiastunowni, która wykona zwiastun Twojego bloga? W takim razie zapraszam na http://magiczne-zwiastuny.blogspot.com/
    Nie zawiedziesz się!

    OdpowiedzUsuń
  10. U Liam zostanie tatsiem. Jestem ciekawa jak zareaguje. W końcu sie przyzna że ją kocha czy ją odrzuci.

    Jestem ciekawa. Kurcze juz nie moge sie doczekać kolejnego.
    Dodaj szybciutko

    OdpowiedzUsuń
  11. Boze boze niech liam sie ucieszy z dziecka xd blagam :*

    OdpowiedzUsuń