niedziela, 15 czerwca 2014

21.

21. Zrozumiał, ale jest już za późno.


- Właśnie patrzysz na nasze dziecko.

Stał w tym samym miejscu, nadal wpatrując się w brunetkę. W dłoni ściskał zdjęcia, które zrobiły tyle zamieszania. W pewnym momencie jedną ręką oparł się o blat szafki, biorąc głęboki wdech. Sutton, która z uwagą się mu przyglądała, zaczęła trochę się martwić, bo jego zachowanie nie było normalne. Zdecydowanie wolałaby gdyby na nią nawrzeszczał.

- Przepraszam, że mówię ci to teraz – zaczęła, biorąc krok do przodu. – Ale nie miałam już siły, musiałam w końcu wyznać prawdę – dodała ciszej. Wzrok wbiła w podłogę, bojąc się jego reakcji. Od początku była pewna, że Liam zostawi ją z tym wszystkim samą i chyba właśnie tak się działo. Już zbierała się żeby wyjść z jego mieszkania – i życia, - jednak w ostatnim momencie poczuła delikatny uścisk na nadgarstku. Podniosła wzrok, wpatrując się w zaskoczoną, ale i niezwykle radosną twarz Liama.

- Będę ojcem? – Zapytał cicho, a subtelny uśmiech wpełzł na jego usta. Brunetka dosłownie odetchnęła z ulgą, przytakując. Pisnęła, kiedy podniósł ją, po czym zaczął obracać się wokół własnej osi. Był szczęśliwy. Cieszył się, że będzie ojcem. Nie mogła w to uwierzyć, bo w jej umyśle wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Przecież to nie było w jego stylu, Liam którego znała powinien teraz na nią wrzeszczeć i oskarżać, że to tylko i wyłącznie jej wina. Może jednak ludzie się zmieniają? Może Liam był tego najlepszym przykładem?

- SUTTON! – Z totalnego zamyślenia wyrwał ją krzyk Liama. W duchu sama się z siebie nabijała za swoje głupie myśli i za to, że wyobrażała sobie Bóg wie, co. Tak naprawdę Liam stał teraz przed nią i dosłownie zabijał ją wzrokiem. – POJEBAŁO CIĘ? – Liam miał z pewnością problem z osobowością. Jeszcze dziesięć minut temu dziękował jej, że przy nim jest, a teraz gdyby mógł zadźgałby ją tępym nożem. Oczywiście, każdy byłby na jego miejscu zaskoczony, ale nie do tego stopnia.

- Sama sobie tego nie zrobiłam – mruknęła, zaciskając pięści. Miała dość. Miała dość Liama i tego, że był takim dupkiem. Miała dość tego, że przez ostatnie kilka nocy ciągle ryczała jak głupia, próbując jakoś sobie wszystko poukładać. Miała dość, że mimo tego, że ciągle mu pomagała on nadal traktował ją jak zwykłe gówno. Miała dość tego pogmatwanego życia – i to wszystko wina tego troglodyty (czyt. Liama).

- J-ja… Ja nie… Boże! Pojebało cię? – Cóż za świetny zasób słów. – Przecież ja nie mogę być teraz ojcem! Nie mogę… Nie z tobą…

- Nikt cię nie prosi żebyś nim był! – Warknęła, uderzając otwartą dłonią w blat stołu. – Możesz sobie robić co chcesz, możesz sobie być z kim chcesz, bo mnie naprawdę to nie obchodzi! Przyszłam tu żeby w końcu wyznać ci prawdę, bo gdybym to ja była na twoim miejscu to chciałabym wiedzieć… Ale co ty zrobisz z tą informacją to już twoja sprawa – krzyczała, energicznie gestykulując przy tym rękami.

- Skąd mam w ogóle mieć pewność, że to moje dziecko?

- BO TO TWÓJ PENIS BYŁ WE MNIE JAKO OSTATNI – wrzasnęła i pewnie gdyby nie sytuacja w której właśnie się znajdowała, jej słowa by ją  może i nawet rozśmieszyły. Do Liama widocznie zaczynało docierać, że ona naprawdę jest w ciąży i to nie jest żaden głupi żart. Szybko położył zdjęcia na stole, po czym wyszedł. Tak po prostu sobie wyszedł. Myślała, że musiał przez chwilę pobyć sam, ale on wyszedł z mieszkania. To był chyba już wystarczający dowód na to, że Liam właśnie zostawił ją z tym wszystkim samą. Usiadła na krześle, wpatrując się w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stał. Pewnie większość kobiet w takim momencie zaczęłyby się martwić o swoją przyszłość i o to jak sobie poradzą, jako samotne matki, ale Sutton miała to już wszystko od dawna poukładane w głowie. Jak bardzo nie byłoby to smutne, po spędzeniu kilku nocy na rozpaczaniu, brunetka pogodziła się, że Liam nie podejmie się odpowiedzialności. Nie znała go długo, ale zdążyła zapoznać się z tym jak umysł chłopaka działa. Tak więc było jej smutno, ale była też gotowa na podjęcie wyzwania i pokazania światu, że da sobie radę.


---


- Wyobrażasz to sobie?! – Wrzasnął, dłonią przeczesując swoje idealnie ułożone włosy. Zapomniał już nawet o JJ'u i o wcześniejszych wydarzeniach. Teraz myślał tylko o tym co powiedziała mu brunetka. – Zaszła w ciąże! Rozumiesz to? Ona nosi w sobie moje dziecko! – Mówił, chodząc dookoła salonu.

- Szokujące – wymamrotał cicho Louis, biorąc łyk soku pomarańczowego. Około pół godziny temu Liam wpadł do jego mieszkania jak jakiś opętany i od progu zaczął wrzeszczeć, że Sutton tym razem to już przegięła i, że powinien ją udusić na miejscu. Po kilku minutach uspakajania i przekrzykiwania, Louis’owi udało się w końcu wyciągnąć z Payne’a, że Sutton prawdopodobnie jest z nim w ciąży. – Liam, słuchaj – powiedział głośniej, zwracając tym uwagę swojego szalejącego przyjaciela. – Po pierwsze jesteś dupkiem i mówię to tylko, dlatego, że jestem twoim przyjacielem – oznajmił. Liam prychnął, krzyżując ręce na klatce piersiowej.

- Dzięki – burknął.

- Och, nie zachowuj się jak diva i słuchaj mnie uważnie – westchnął Tomlinson. – Jeśli Sutton naprawdę jest z tobą w ciąży to nie masz prawa jej zostawić z tym samej, zrozumiałeś? Jesteś dorosłym facetem i musisz ponosić konsekwencje za głupoty, które robisz!

- Ale…

- Cicho! To po pierwsze. Po drugie jak ty ją mogłeś w ogóle tam zostawić samą? Nie, czekaj! Jak ty mogłeś jej powiedzieć, to co powiedziałeś? Jej wina? Czy ty siebie słyszysz? – Warknął, stając blisko kumpla. – Ja wiem, że czasami najpierw powiesz, a dopiero później pomyślisz, ale kurwa, stary takich rzeczy się nie robi! Nawet jeśli była to wpadka, to oboje ponosicie za to winę i oboje musicie sobie jakoś z tym poradzić!

- ALE JA NIE JESTEM GOTOWY!

- Masz 25 lat Liam! Nie jesteś już dzieckiem, dasz sobie radę.  

- Tak? To skoro jesteś taki mądry to powiedz mi, co mam zrobić z Nicole, huh?

- Nie wiem – burknął Louis, siadając na kanapie. Miał dość głupoty swojego przyjaciela i gdyby on nie był tylko bokserem, pewnie już dawno Lou by się na niego rzucił z pięściami. – Z Nicole jesteś ile? Miesiąc? Czy to na tyle długo żeby przez nią zostawić kobietę, która jest z tobą w ciąży? Żeby zostawić swoje własne dziecko?

- Ja nie…

- Jestem pewien, że Nikki to zrozumie – powiedział już spokojniej Louis. – Musisz jej to tylko wyjaśnić, ok? I ona to zrozumie. Musisz też przeprosić Sutton. Wiem, że teraz jesteś w szoku i myśl o tym dziecku cię przeraża, ale wiedz, że kiedy ono się urodzi, będzie najważniejszą osobą w twoim życiu. I wtedy, trzymając je na rękach, przypomnisz sobie, jaki byłeś głupi, bo przecież to maleństwo będzie dla ciebie wszystkim – zakończył. Liam wpatrywał się w niego jak w najmądrzejszego człowieka świata, co i raz przytakując. Czyżby zaczynał rozumieć?

- Zachowałem się jak palant? – Zapytał nagle, wzdychając.

- Gorzej – zaśmiał się Lou. – Ale wszystko da się naprawić – dodał. Liam usiadł obok niego i przez kolejne dwie godziny rozmawiali o imionach, o płci dziecka, zabawkach, a nawet Liam - jak to on - wspomniał coś o uniwersytecie.

Zrozumiał.


---


- Nadal nie wiem, co tu robisz – powtórzyła, wzdychając. Harry siedział naprzeciwko niej, głupio się uśmiechając. Jakieś pół godziny, bez słowa wlazł do jej sypialni i wygodnie rozłożył się na łóżku. Sutton też gdzieś wyszła – nic nie mówiąc, – więc Alaska nie mogła wygonić go do niej. I nie chodziło o to, że obecność Harry’ego jej w jakikolwiek sposób przeszkadzała, wręcz przeciwnie, cieszyła się. Jednak czuła się dziwnie, bo nadal nie wyjaśnili sobie, na jakim są etapie i czy na jakimś etapie są w ogóle. Chociaż bo dzisiejszej akcji wiedziała, że obojętna mu nie jest… - Harry!

- Tak?

- Srak – warknęła. – Co cię tu sprowadza?

- Nic – wzruszył ramionami, nadal się w nią wpatrując. – Może po prostu chciałem cię odwiedzić?

- Widzieliśmy się kilka godzin temu - przypomniała mu. – Wiem, że czegoś chcesz, znam cię.

- No coś ty – zaśmiał się. – Nic nie chcę, ok? – Westchnął widząc jej minę. To ją jednak wcale nie przekonało, więc nadal na niego naciskała. Prawdą było, że po prostu chciał sprawdzić czy dobrze się czuje po tym, co tego dnia przeszła. – Przestań tak na mnie patrzeć!

- Przestanę, jeśli powiesz mi, co tu robisz! – Odpowiedziała i nadal wlepiała w niego wzrok. W pewnym momencie Harry szelmowsko się uśmiechnął, przybliżając się do dziewczyny. Doskonale wiedział, co zrobić, żeby przestała zadawać głupie pytania. – Harry…

- Hmm? – Wymruczał, znajdując się coraz bliżej niej. Uśmiechnął się, widząc jej zdezorientowaną minę. Po chwili była już pod nim, a on oparty na łokciach, uważnie studiował jej twarz. Jak mógł wcześniej nie dostrzec jej urody? Stop, poprawka. On zawsze uważał, że Alaska była kobietą urodziwą, ale nigdy nie patrzył na nią jak na potencjalną partnerkę, zawsze była tylko młodszą siostrą jego przyjaciela.

- Co ty robisz? – Zapytała cichutko.

- Coś, na co od dawna miałem ochotę– zaśmiał się, zbliżając swoją twarz do jej. Po sekundzie ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Było to coś, czego oboje chcieli i potrzebowali. Jego słodkie usta krążyły teraz po jej dekolcie, a ona czuła, że jest przy niej mężczyzna, którego zwyczajnie kocha. Może nie miała zamiaru mu jeszcze tego mówić, ale wierzyła, że kiedyś nadejdzie ten idealny moment na takie wyznania. Jego dłonie wędrowały po jej ciele, a ona pewna, że też tego chce, nie pozostawała mu dłużna i pozbyła się jego czarnej koszuli. Wargi bruneta ponownie odnalazły drogę do jej ust, łącząc je w długim, ognistym pocałunku. Kiedy poczuła jego dłoń, zbliżającą się do jej majtek, cicho jęknęła. W duchu błagała żeby to wszystko nie okazało się tylko i wyłącznie snem.

- Jesteś pewna? – Wyszeptał wprost do jej ucha, a przyjemny dreszcz rozszedł się po jej ciele. Nie zdołała wydobyć z siebie żadnej odpowiedzi, więc tylko przytaknęła. Pomogła mu przy ściąganiu jej ubrań, czując narastające pożądanie. Kiedy to Harry pozbywał się swojej odzieży, miała okazję by przyjrzeć mu się w całej okazałości. Był niezwykle umięśniony, ale nie było w tym żadnej przesady. Choć to jej nie dziwiło, bo przecież był modelem. – Podoba się? – Zaśmiał się, kiedy zauważył, że się mu przyglądała. Blondynka oblała się rumieńcem, co spowodowało u niego jeszcze większe rozbawienie. Ponownie się nad nią nachylił, całując ją. Szczerze to nawet nie pamiętała w którym momencie wszystko się tak rozwinęło, ale niczego nie żałowała. Od zawsze go pragnęła i w końcu ta chwila nadeszła.


---


Kiedy wysiadła z taksówki, zauważyła, że obok apartamentowca, w którym mieszkała, stało dwóch mężczyzn. Światło latarni padało idealnie na ich twarze, więc była zdolna, aby ich rozpoznać. Sama nie wiedziała czemu, ale postanowiła trochę ich podsłuchać. Może miała jakąś małą nadzieję, że Charlie powie coś, co pomoże jej przekonać Alaskę, że ten chłopak nie jest najlepszym materiałem na przyjaciela?

- Kiedy wysyłasz kolejne zdjęcia? – Zapytał blondyn. Stanley tylko wzruszył ramionami, odpalając kolejnego papierosa. Palenie od wielu lat było jego problemem, ale tak jak miliony innych osób, nie potrafił tego strasznego nałogu rzucić. – Ile teraz za nie zażądasz?

- Tyle, co zawsze – odpowiedział, zaciągając się. – Karen zapłaci każdą sumę, żeby tylko zdjęcia jej córeczki nie ujrzały światła dziennego. No, ale nie można też przesadzić, bo przecież nie chcemy żeby poszła z tym na policję, prawda? – Zaśmiał się, na co Charlie przytaknął.

Stojąca trochę dalej Sutton nie mogła uwierzyć, że Charlie i Stan byli odpowiedzialni za zdjęcia jej przyjaciółki. Nie przepadała za Charlie’m i uważała, że to palanat – zwłaszcza po tym jak Harry jej opowiedział, co zaszło pewnego razu w firmie, kiedy obaj się tam spotkali. Jednak myślała, że blondynowi, chociaż trochę na Al zależało i, że nigdy by jej tak nie skrzywdził. Dziś jednak był widocznie dzień, kiedy wszystkie brudy wychodziły na jaw.

- A może zrobiłbyś coś nowego? – Zapytał nagle Stan, a odchodząca już brunetka, ponownie wróciła na swoje miejsce. Musiała coś wiedzieć, żeby ostrzec Alaskę. – Co ty na to? Nie masz jeszcze ochoty na blondyneczkę?

- Wiesz, że do niczego wtedy nie doszło – mruknął Charlie. – A o zdjęciach pomyślę, ale ta idiotka spędza coraz więcej czasu z tym jebanym modelem, więc nie wiem czy uda mi się ją gdzieś wyrwać – westchnął.

- Jestem pewien, że dasz radę – mruknął Stan. Kiedy postanowili, że już czas wyjść z ukrycia, ruszyli w stronę Sutton. Dziewczyna kucała za koszem na śmieci, ale gdyby podeszli bliżej na bank by ją zauważyli. Aby ich uniknąć, postanowiła szybko się wycofać. I tak przecież miała już wystraczająco informacji, aby ich obu pogrążyć i pomóc Alasce. Niestety w ostatniej chwili potknęła się i upadła na tyłek.

- Kogo my tu mamy – zaśmiał się Stan, stając nad nią. Przerażona, próbowała uciekać, ale nic z tego nie wyszło. – Dodkąd to? Myślisz, że teraz cię wypuszczę?

- A-ale ja…

- Wiemy, że słyszałaś – przerwał jej Charlie, stając obok Stana.

- Poza tym już od dawna miałem na ciebie ochotę, więc właściwie to zrobiłaś mi przysługę – zaśmiał się obrzydliwie starszy z mężczyzn, po czym zaciągnął szarpiącą się brunetkę do swojego samochodu. Usta zatkał jej dłonią, bo mimo, że było późno i tak ktoś mógłby ją usłyszeć. Po pięciu minutach Sutton leżała na tylnym siedzeniu, związana i zakneblowana. Mocno zacisnęła powieki, modląc się żeby okazało się to być tylko zwykłym koszmarem.

___________________________________________
Hmm... Przepraszam? Jeśli ktoś myślał, że Liam będzie od razu szczęśliwy, to wybaczcie, no ale w tym opowiadaniu Payne to totalny dupek i wyszło jak wyszło... :P A tak poza tym to myślę, że tym którzy lubią Halaskę rozdział się choć trochę spodobał... :P No i zapomniałabym! Pojawili się Stan i Charlie xD Kto się cieszy?! xD

Zauważyliście jak często dodaję teraz rozdziały?! Wow! Sama się sobie dziwię... xD

Do następnego;*

Czytasz = komentujesz!

19 komentarzy:

  1. Liam w końcu pójdzie po rozum do głowy i przeprosi Sutton.
    JAK TEN DUPEK ZROBI JEJ COŚ TO PAYNE SKOPIE MU DUPĘ TAK ŻE POPAMIĘTA!!
    Halaska <3 Dzięki za to że często dodajesz rozdziały xx @Only_1Dreams

    OdpowiedzUsuń
  2. Och dzieje się, dzieje. A już myślałam, że Liam się zmienił XD Czekam na rozwinięcie akcji :D
    Pozdrawiam i weny życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow wow wiw zasjakujesz uhjgddv

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiste!
    Boże żeby jej tylko nie zgwalcili i żeby nie straciła dziecka!
    Czekam na następny!
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział mam nadzieje ze nic się nie stanie sutton i żeby dziecku nic się nie stało juz nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
    Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No więc , czytam sobie i czytam...aż tu nagle do głowy wpada mi taka myśl :"Wtf?Kim jesteś i co zrobiłeś z Liamem-pieprzonym dupkiem-egoistą-Paynem?!"
    I tu nagle kursywa(tak to się nazywa?)się kończy i..:"O Liaś skurwysynie kochany!Witaj z powrotem!".
    Sutton nareszcie powiedziała mu o ciąży No!:)Irwin jest jedną z moich ulubionych bohaterek, jeżeli chodzi o FF o 1D.Jest taka naturalna i...No i to Lea więc:>
    Dobra , dalej...muszę przyznać że wlasnie takiej reakcji się spodziewałam!(Co nie zmienia faktu że L. ma iść po rozum do głowy )To nie byłoby w jego stylu tak ...ucieszyć się...spokojnie Sutton, Liam jest świetnym tatą tylko jeszcze tego nie wie.
    Lou mój wybawca!Kocham go tu, bardzo fajnie go przedstawiłaś i wykreowałaś jego postać:)
    Liam fantazjuje już nawet do jakiej uczelni pójdzie jego dzidzia!:D
    I moja kochana Halaska, czyli mój 2 ulubiony parring jeśli chodzi o te FF. Oni są razem tacy słodcy:)Z niecierpliwością czekam aż Harold Swag Masta postanowi wyznać Al swoje uczucia:>
    Teraz przejdzmy do mniej przyjemniej części tego posta,czyli do głupiego i głupszego.Stan i Charlie...obydwuch nie trawię,Charliego za sprawę z Al a Stana za...bądźmy szczerzy , pedofilski i alfonsowy(nowe słowo ) wygląd , oraz za to co zrobił /robi Sutton:/Mam nadzieję że nie zrobi jej czegoś co mogłoby doprowadzić do poronienia...
    Już wyobrażam sobie następny rozdział :Stan próbuje się dobrać do Irwin i w tym samym momencie do pokoju wpada wściekły Liam i widząc co robi/próbował zrobić ukochanej Sutton, rzuca się na niego przestawia jego oblesną mordkę swoim prawym sierpowym...
    Oczywiście ty zapewne wymyśliłaś coś 100-kroć bardziej ciekawszego i realnego, więc czekam na nowy rozdział :)
    Pozdrawiam,Weronika:*

    cherish-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Przepraszam że zaśmiecam ci miejsce na komentarze ale muszę to napisać.

      Kiedy next?
      Tylko na tyle cię stać ?Autorka opowiadania potrzebuje minimum 5 godzin na napisanie jednego rozdziału a ty z takim czymś wyskakujesz?
      I do tego ten next, razi w oczy...nie nawidzę tego słowa .To już nawet wysilić sie nie potrafisz żeby napisać "nowy rozdział"?
      Przecież 5 dni temu dodała.

      Koniec.

      Usuń
  8. Świetne opowiadanie ;)
    Cudny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. ona mu powiedziała o tej ciąży.POWIEDZIAŁA.. Myślałam,że Sutton stchórzy i nigdy mu nie powie. ;< Przepraszam Kitty,że miałam cię za tchórza!
    Liam zachował się jak kompletny dupek! Nawet nie mam słów do niego! Jak mógł powiedzieć Sutton,że to jej wina,że zaszłą w ciąże no kurwa mać!
    UWAGA!UWAGA! Liam przez swoje zachowanie w tym rozdziale otrzymuję statuetkę NAJWIĘKSZEGO DEBILA ROKU!
    Tak mi się jego zachowanie nie spodobało,że normalnie masakra! Idiota,idiota,idiota i jeszcze raz idiota!
    Bardzo podobała mi się rozmowa Louisa i Liama, dzięki której ten nasz kochany uświadomił sobie,że zachował się jak palant!
    Jak oni mogli porwać Kitty? No ku*wa mać! Mam nadzieję,że ją nie pobiją i nie straci dziecka! Jebany Charlie i Stan! Nie wierzę,że ją porwali! No do jasnej cholery mogli ją zostawić w spokoju! Mam nadzieję,ze Liam jak się o tym dowie to ruszy na pomoc naszej Kitty, niczym Superbohater w bajkach! No innaczej go zabiję! Po prostu wejdę do tego opowiadania i zabiję Liama! xd
    Przynajmniej między Harry'm a Alską się układa! Bo inaczej bym nie przeżyła normalnie! Byłoby za dużo nieszczęść w tym opowiadaniu!
    A się rozpisałam xd jestem pewna,że nie przeczytasz całego komentarza xd
    Do następnego! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. nie chciałam nic pisać, ale no kurczę ile można czekać na nowy rozdział? dwa tygodnie to zdecydowanie za długo, a ja i zapewne wielu czytelników chciałoby w końcu dowiedzieć się co wydarzy się dalej... ehh to kiedy nowy rozdział? możesz się posiweszyć? dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pospieszyć*

      Usuń
    2. Zdaję sobie sprawę, że ostatni rozdział dodałam dość dawno mimo, że są wakacje, ale mam swoje powody. Bardzo za to przepraszam wszystkich i obiecuję, że dodam nowy rozdział najszybciej jak to się da.

      Jeśli chodzi o twój komentarz to rozumiem, że się niecieprliwisz i pokazuje to, że lubisz to opowiadanie z czego bardzo się cieszę, ale też jest to trochę niegrzeczne. Fajnie by było gdybyś był/a trochę bardziej wyrozumiała/y, bo ja naprawdę teraz nie mam szans na dokończenie kolejnego rozdziału.

      Pozdrawiam x

      Usuń
  11. Heeeeej kochana! <3 Przeczytałam całe opowiadanie w dwa dni XD a natrafiłam na nie przypadkiem, ale od razu się zakochałam ;33 Uwielbiam je! :D Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czytałam ;)
    Kocham Liama, jest najlepszy! niby taki dupek, ale w środku tak bardzo cierpi, to słodkie ;3 ;* Sutton lubię i bardzo mi jej szkoda, dostała od życia już takiego kopa, a Ty jeszcze bardziej mieszasz jej w życiu XD
    Harry i Alaska- awww <3 chyba nic więcej nie mogę napisać na ich temat XD są cuuuuuudownie ;3 i w końcu przyznali się do swoich uczuć ;***
    Lubiłam Charliego na początku, a teraz grrrr, niech spada! A ten Stan- fuuuuj, bleeee, nie znoszę kolesia!
    Bardzo szkoda mi Zayna.... ;c śmierć Marie, jakiś koszmar....
    Louis jest boski i te jego mądrości życiowe ;D Niall też spoczko :D

    Pozdrawiam!!! Nie mogę się doczekać dalszych rozdziałów, ale cierpliwe będę czekać! ^^ Miłych wakacji! ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy dodasz nexta? Strasznie lubię to ff, jeszcze skończyłaś w takim momencie, a nic nie ma od prawie trzech tygodni :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, nie przeczytałam wcześniej poprzednich komentarzy :-)

      Usuń