wtorek, 29 lipca 2014

26.

26. Promise ring.


6 miesięcy później.

Sutton z uśmiechem przyglądała się swojemu chłopakowi, który kolejny już raz tego dnia polerował swój pas mistrzowski. Odkąd obronił go trzy miesiące temu, ciągle go czyścił. Stawało się to taką codzienną rutyną: Liam polerował swoją wygraną, Sutton się mu przyglądała. 

- Podaj wodę utlenioną – mruknął Liam, wzroku nie odrywając od pasa. Brunetka zrobiła zdziwioną minę, unosząc jedną brew do góry. Liam miał dziwne zachcianki i zwyczaje, ale to słyszała pierwszy raz. Czy ktoś kiedykolwiek czyścił złoty pas wodą utlenioną? – Sutton?!

- Po co ci woda utleniona? – Zapytała, nadal siedząc na swoim miejscu. Liam z westchnięciem odwrócił się w jej stronę, teatralnie przewracając oczami. – No, co?

- Sutton, są takie rzeczy, których nie zrozumiesz – mruknął, z rozbawieniem kręcąc głową. – Nie będę ci się tłumaczył… Podasz mi tę wodę czy nie?

- Nie. Jestem w ciąży, wszystko mnie boli i mam spuchnięte stopy – odparła. – Ale są takie rzeczy, których nie zrozumiesz – dodała, pokazując mu język. Przez chwilę się w siebie wpatrywali, po czym Liam wybuchnął gromkim śmiechem. – Z czego się tak cieszysz? – Zapytała oburzona.

- Jesteś pewna, że tam jest tylko jedno dziecko? – Zaśmiał się. Fakt, Sutton przytyła trochę więcej niż powinna, ale bez przesady. Poza tym to była taka gra Liama, zawsze kiedy nie wiedział co odpowiedzieć na jej kąśliwą uwagę, mówił coś o jej ogromnym brzuchu. – Może jednak będą bliźniaki, co?

- A żeby ci ten pas zardzewiał – burknęła, wychodząc z kuchni i udając się do salonu. Usadowiła się wygodnie na kanapie, spoglądając na zegarek. Zostały im tylko dwie godziny, więc chyba powinna zacząć się przygotowywać. Oboje zostali zaproszeni na urodziny Nialla, które blondyn wyprawiał w domu, co znaczyło, że będą tylko ich przyjaciele. Cieszyła się, bo dawna nigdzie nie wychodzili, a poza tym dziś mieli poznać dziewczynę Nialla. Uśmiechnęła się na samą myśl o tym. Ostatnie miesiące były dosłowną bajką. Liam był cudowny, jej przyjaciele również, nawet rodzice, którzy kilka tygodni temu wpadli z niezapowiedzianą wizytą, nie sprawiali zbyt wielu kłopotów. I choć prawie każdej nocy miała ten sam koszmar, zawsze był przy niej Liam, więc dawała sobie radę. Psycholog powiedział jej, że to normalne po tym, co przeżyła, ale jest bardzo silna, więc kiedyś wszystko minie. Wierzyła, że tak będzie.

- Sutton! – Jej odpoczynek nie trwał długo. Ruszyła do kuchni, gdzie napotkał ją niecodzienny widok. Liam leżał na ziemi, obok niego pas, a jego prawa dłoń trochę krwawiła. I najważniejsze, spodnie miał opuszczone po kostki. – Pomocy – poprosił, wciąż leżąc w tym samym miejscu.

- Co tu się stało? – Zapytała, pomagając mu wstać. Z górnej szafki wyjęła apteczkę, po czym zaczęła oglądać jego rękę. – Liam?

- Długa historia – mruknął, unikając jej wzroku.

- Mam czas – zaśmiała się.

- Chciałem coś wziąć z górnej szafki i jakoś tak się stało, że opadły mnie spodnie i przez to się przewróciłem – odpowiedział, a brunetka ledwo, co powstrzymywała się od śmiechu. – No i zrzuciłem szklankę – dodał, wskazując na szkło leżące na podłodze. – Bo się udusisz – prychnął, widząc jej czerwoną twarz. Po tych słowach dziewczyna wybuchnęła niepochamowanym śmiechem, w duszy zastanawiając się jak mogła pokochać kogoś tak ‘głupiego’ jak Liam. Payne udawał twardego i bezuczuciowego faceta, a tak naprawdę był głupolem, który często sobie coś robił.

- Świetna historia do opowiedzenia u Nialla – powiedziała, chowając apteczkę do szafki. – Nie sądzisz?
- Nie i jeśli coś im powiesz, obetnę ci włosy we śnie – mruknął, szeroko się uśmiechając. Sutton lubiła swoje włosy, a dobrze wiedziała, że Liam naprawdę byłby do tego zdolny. Zbyt dobrze go znała, żeby robić jakieś głupstwa. – To fajnie, że się rozumiemy – zaśmiał się, widząc jej minę mówiącą, że nikomu nic nie powie.

- I tak powiem o tym naszej córeczce – mruknęła pod nosem, jednak on bardzo dobrze ją usłyszał.

- C-co? – Wyjąkał, wpatrując się w nią. Sutton dopiero po chwili zrozumiała, że się wygadała.

- Cholera jasna – przeklęła. – Wiem, że nie chciałeś wiedzieć, przepraszam – dodała. Liam przez dłuższą chwilę się w nią wpatrywał, po czym podszedł i mocną ją do siebie przytulił.

- Będziemy mieli córeczkę – wyszeptał, na co ona przytaknęła. – Córeczkę – powtórzył, próbując sobie to wszystko poukładać w głowie. Wszystko stało się tak nagle w jego życiu, ale niczego by nie zmienił. Tak było mu bardzo dobrze.



---



Było cudownie. Wokół niej byli sami przyjaciele, a ona wreszcie była szczęśliwa z mężczyzną, którego naprawdę kochała. Gdyby te kilka miesięcy temu ktoś jej powiedział, że Liam Payne wyzna jej miłość wyśmiałaby go i kazała spadać na drzewo. To, co wydarzyło się w ostatnim czasie było tak bardzo niewiarygodne, że bała się, że to tylko piękny sen z którego niedługo będzie musiała się obudzić.

- O czym myślisz? – Zapytała Valerie, siadając zaraz obok niej. Valerie była dziewczyną Nialla, którą blondyn przed wszystkimi ukrywał. Twierdził, że ich głupota by ją wystraszyła, ale chyba zapomniał dodać, że to on ma najdziwniejsze myśli i pomysły. Jak choćby łowienie jabłek z wody. Ustami. Nie pytajcie, tak naprawdę nikt nie wiedział o co chodziło.

- O wszystkim – uśmiechnęła się. – O swoim życiu, o tym jaką jestem szczęściarą – dodała, choć dość niepewnie, bo w tej samej chwili jej ukochany biegał dookoła, krzycząc, że jest niepokonany.

- Chyba Liam wygrał – zauważyła Val, również się podśmiewując. – Na kiedy masz termin? – Zapytała, zmieniając temat.

- Za miesiąc – odpowiedziała, kładąc dłoń na brzuchu. – Dokładnie to…

- Dlaczego nikt mnie nie zaprosił? – Wszystkie oczy zwróciły się ku mężczyźnie, którego raczej nikt się nie spodziewał. Nie widzieli go przecież tyle czasu, a tu nagle tak bez zapowiedzi wrócił. – Odezwie się ktoś? – Zaśmiał się. Po tych słowach dosłownie wszyscy się na niego rzucili. No może oprócz Valerie, która go nie znała i Sutton, która nie mogła się zbytnio ruszać.

- Co ty tu robisz? – Zapytał ucieszony Niall, kiedy wszyscy usiedli do stołu. – Dlaczego nie zadzwoniłeś?

- Chciałem wam zrobić niespodziankę – odpowiedział. – I to już chyba czas na powrót, prawda?

- Prawda – zgodził się Liam, szeroko się uśmiechając. – Fajnie, że w końcu jesteś – dodał, siadając obok swojej dziewczyny. Zayn spojrzał na Sutton, z niedowierzaniem kręcąc głową.

- Nadal nie mogę uwierzyć, że Payne będzie ojcem – zaśmiał się, na co oburzony Liam lekko uderzył w ramię.

- Uwierz mi, nikt nie może – wtrącił Harry, zajadając się jakąś sałatką.

- Taa – westchnął Malik, przyglądając się wszystkim. – Chociaż nie. Bardziej zadziwiające jest to, że Alaska chce z tobą być – dodał, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Oczywiście oprócz samego zainteresowanego.

- Ha ha ha bardzo śmieszne – mruknął sarkastycznie Styles, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. – Zamiast się naśmiewać, lepiej powiedz, dlaczego nie odzywałeś się do swojego najlepszego przyjaciela?

- Przecież dzwoniłem do Alaski – odpowiedział mu Zayn, szeroko się uśmiechając.

- Ona nie jest twoim najlepszym przyjacielem – prychnął Styles. – Ja nim jestem – dodał dumnie.

- O mój Boże, Harry daruj sobie – westchnął znudzony Niall, bawiąc się widelcem. – Zróbmy coś fajnego, na przykład… - Zaczął, jednak niedane było mu skończyć. Pisk Vicky skutecznie mu w tym przeszkodził.

- O mój Boże!

- Dobrze się czujesz? – Zapytał Louis, uważnie przyglądając się swojej dziewczynie. – Okres ci się zbliża?

- Zamknij się – burknęła. – Dlaczego nic nam nie powiedzieliście? – Zapytała, wpatrując się w Alaskę i Harry’ego.

- O czym? – Zapytał zdziwiony brunet.

- No jak to o czym – zaśmiała się, podchodząc do pary. – O tym – dodała, wskazując na dłoń blondynki. I wtedy wszyscy zrozumieli, o czym była mowa. Na palcu Alaski znajdował się piękny pierścionek.

- Oświadczyłeś się? – Zapytał z uśmiechem Zayn Harry’ego. Niestety Liam nie podzielał jego radości. Siedząca obok niego Sutton musiała mu pomóc, bo chłopak zakrztusił się sałatką, po tym jak usłyszał, że jego siostra się zaręczyła.

- Liam? Boże, on się udusi – pisnęła Sutton, zadając chłopakowi ostatni cios w plecy, który skutecznie mu pomógł. – Już dobrze?

- Chyba złamałaś mi kręgosłup – załkał, ciężko oddychając. Wypił prawie całą szklankę wody, po czym zwrócił się do siostry i swojego przyjaciela. – Nie zgadzam się – oznajmił.

- Na co? – Zapytał zdezorientowany Styles. – Na co się nie zgadzasz?

- Na wasz ślub – warknął Liam, wstając na równe nogi. – Co wam w ogóle wpadło do głowy? Jesteś w ciąży? – Zapytał, spoglądając na siostrę. Alaska szybko pokręciła głową, bojąc się jeszcze większego wybuchu chłopaka. – Więc o co chodzi? Czy on cię do czegoś zmusza?

- Nie – odpowiedziała. – Liam o co ci do cholery chodzi?

- O wasz ślub!

- Jaki ślub? – Warknęła blondynka, rozkładając ręce na boki. – O co wam wszystkim chodzi?

- Wiesz, co – zaczął jej brat, kręcąc głową. – Jesteście tak samo głupi, życzę powodzenia na nowej drodze życia – dodał, wracając na swoje miejsce. I w tym momencie Harry’ego coś poniosło. Liam często go obrażał, niby po przyjacielsku, ale to i tak było nie ważne. Tym razem jednak obraził Alaskę, a to Styles’owi się nie podobało.

- Liam – zaczął Harry, spoglądając na chłopaka. – Jesteś zwykłym dupkiem, który ciągle uprzykrza mi życie, ale jako twój przyjaciel, jakoś to wytrzymywałem. Te twoje humorki, zachcianki, ciągłe uwagi… Nic sobie z tego nie robiłem, prawda? No ale teraz to już przeginasz. O co ci w ogóle chodzi? Jaki ślub? Nie ma żadnego ślubu! A nawet jeśli by był to ty i tak nie miał byś nic do powiedzenia, rozumiesz? Kocham twoją siostrę i będzie lepiej dla wszystkich, jeśli w końcu się z tym pogodzisz – zakończył dumny z siebie.

- Nie mam żadnych humorków – oburzył się Payne. Widocznie tylko to wyłapał z tej wypowiedzi.

- Masz – wtrąciła Sutton, wpatrując się w swoje buty. – Czasem jesteś dziwny. Na przykład dziś rano chcia…

- Sutton – warknął, przerywając jej. – Pamiętaj, co ci powiedziałem – przypomniał. – Chyba nie chcesz być łysa, co?

- Wszyscy potrzebujecie pomocy – mruknął nagle Zayn, z uśmiechem przyglądając się swoim przyjaciołom. – Psychologa.

- Zayn zawsze taki miły – zaśmiał się sarkastycznie Louis. – Dobra, a teraz do rzeczy. Co to za pierścionek? – Zapytał, wskazując na dłoń Alaski.

- Obietnicy – odpowiedziała blondynka, wzruszając ramionami.

- Obietnicy?

- Tak Liam, obietnicy – mruknęła. – To nie jest pierścionek zaręczynowy, możesz sobie odpuścić kazania.

- Uff, dzięki Bogu – powiedział cicho, ocierając czoło. – Przepraszam.

- Co? Liam Payne nas przeprasza?

- Tak – odpowiedział przez zaciśnięte zęby. – Ale to nie zmienia faktu, że nadal jesteś głąbem – mruknął, zwracając się do swojego przyjaciela.

- Ja jestem głąbem? – Zaśmiał się. – Wiesz co? Coś sobie przypomniałem. Kto chce usłyszeć świetną historię? – Zapytał.

- Harry… - ostrzegł go Liam, choć tak naprawdę nie wiedział o jaką historię Styles’owi chodziło.

- Kto chce wiedzieć jak Sutton i Liam się poznali? – Zapytał. Sutton zamarła, Liam gotowy był rzucić się na swojego przyjaciela, Alaska nie wiedziała, co powinna zrobić, a Niall głośno się śmiał. Reszta nie miała pojęcia o co im chodziło.

- Nie waż się – warknął Liam.

- No więc jak wiecie Sutton praco….

- Musimy już iść – przerwała mu sama zainteresowana, szybko podnosząc się z krzesła. – Liam, szybko – powiedziała nerwowo. Jeśli Harry chce powiedzieć reszcie o tym co wydarzyło się kilka miesięcy temu, proszę bardzo, ale jej przy tym nie będzie. Później poukrywa się przez kilka lat, aż wszyscy zapomną.

- Już idziecie? – Zapytał z udawanym smutkiem Niall, doskonale wiedząc, o co im chodziło.

- Nie udawaj idioty – mruknął Liam, udając się za Sutton. Po chwili oboje byli już w samochodzie, gotowi by wrócić do domu.

- Jeśli on im o wszystkim powie, już nigdy nie spojrzę im w oczy – mruknęła brunetka, patrząc przed siebie. Liam przytaknął, czując jak się czerwieni. A to nie zdarzało się często. – Boże! Dopiero, co poznaliśmy Valerie, a już taki wstyd! Co ona sobie o nas pomyśli?

- Raczej, co pomyśli sobie o tobie – odpowiedział, za co uderzyła go w ramię. – Hej! Prowadzę! Poza tym to ty pracowałaś w klubie ze striptizem, a nie ja…

- To ty korzystałeś z moich usług, a nie ja – mruknęła, lecz po chwili zrozumiała, że to nadal źle o niej świadczyło. – Cholera jasna. Dobra, nie ważne co było, ważne jest co… Ważna jest teraźniejszość.

- Masz rację – uśmiechnął się, zerkając na jej duży brzuch. – Liczy się teraz, a nie…

- LIAM UWAŻAJ! – Krzyknęła nagle brunetka, lecz było już za późno. Liam, mimo ogromnych starań, nie zdołał już wyhamować i uderzył prosto w wyjeżdżającego z prawej strony jeepa. Jedyne, co było teraz słychać to pisk opon i krzyk ludzi, którzy próbowali pomóc poszkodowanym. Po kilkunastu minutach pojawiła się policja i pogotowie, które zabrało ich do pobliskiego szpitala.

____________________________________________________
Hej! Co tam u was słychać? Jeszcze tylko jeden rozdział + epilog! Nie mogę uwierzyć, że to opowiadanie już się kończy :D Znaczy się I część opowidania :P

A teraz coś z innej beczki: Mam pomysł na nowe opowiadanie. Strasznie spodobał mi się taki jeden serial, który jest tak mniej więcej o reinkarnacji (nie cały, no ale główna bohaterka umarła i wróciła na ziemię w innym ciele itp.). No i chciałabym coś podobnego napisać i tu potrzebuję waszej opinii. Który z członków 1D powinien być głównym bohaterem <sonda po lewej stronie>? Dzięki za pomoc!


Do następnego;*

Czytasz = komentujesz!

19 komentarzy:

  1. Ej kurwa, czemu? Tak fajnie sie zapowiadało, a tu wypadek. Ugh, czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. omg w końcu nowy rozdział! mam nadzieję,że sutton nic się nie stało :o

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział naprawdę super!
    A ta akcja ze spodniami....... Hahaha!
    Wypadek?!
    Boże oni muszą przeżyć!!! rozumiesz?! Muszą!!
    Żeby się nic nie stało dziecku i Siam/Lutton!

    Z niecierpliwością czekam na następny!
    Kocham!

    PS. Nic nie może im się stać! A dziecku To juz w ogóle!
    A czy ten Stan został slapany czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, przez cały rozdział banan na twarzy, a końcówka taka, że mam łzy w oczach :-(
    Proszę niech im się nic nie stanie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Boze co?
    Nie bylo zadneho wypadku lalalalalala
    Im sie nie moze nic stac!!!
    Stwierdzam, ze Liam to idiota xd
    /M

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh co za idiota hah
    Ale nic nie stanie się z dzieckiem, prawda? Prawda?
    Nie wierzę, że minęło już tyle czasu, a ja nadal pamiętam twój pierwszy rozdział :)
    Czekam na epilog. Weny i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Błagam o szczęśliwe zakończenie chociaż tutaj xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko nie uśmiercaj żadnego z nich, proszę!
    Już czekam na dalszy ciąg, bo to w jakim momencie przerwałaś... grrrr :D

    OdpowiedzUsuń
  9. mam nadzieje że nic im się nie stało. czekam na next. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie tak na sam koniec? :(( Mam nadzieję, że nic im nie będzie :((

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezusie! Jak to! Nie! Jak to wypadek! Mam im nic nie być. Ani im, ani dziecku!
    Haha to ze spodniami to boskie :D hahahaha :)
    Czekam na nn :*
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałaś nominowana do Liebster Award :))
    Więcej na: www.wonderful-summer-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Super! Kiedy nowy?

    OdpowiedzUsuń
  14. Super! Kiedy nowy?

    OdpowiedzUsuń
  15. O boze zeby im sie nic nie stalo !!!!!! Czekam z niecierpliwoscia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. <3 Jak ja to kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoje zamówienie zostało właśnie opublikowanie. Pamiętaj o korzystaniu z niego zgodnie z regulaminem. [http://remindmelove.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń